Kolejne wspólne pieczenia ciasta na niedzielę za nami tym razem padło na
muffinki które u mnie w domu pojawiają się od wielkiego święta i dlatego z jeszcze większą ochotą się za nie zabrałam. Szczerze powiem nie rozumiem zachwytu nad nimi bo ja osobiście wolę kawałek ciasta, ale muffinki są postrzegane przez moje dzieci jak coś niezwykłego.
Przepiękne papilotki w których upiekłam te maleństwa dostałam od mojej koleżanki Moniki która bidulka teraz leży w szpitalu i za którą mocno trzymam kciuki, Monika przywiozła mi je jako prezent z wakacji :) sprawiając mi tym ogromną przyjemność.
Muffinki jagodowo - borówkowe