Siedem dni w tym miejscu to jak siedem sekund, tydzień zleciał nawet nie wiem kiedy i trzeba było wracać do domu. Na blogu brak nowych przepisów, w kuchni cisza, a w piekarniku zimno :), ale z tak naładowanymi bateriami szybko to nadrobię, a w między czasie oglądając zdjęcia powspominam te piękne chwile w tym cudnym miejscu, zerknijcie też :)
Dzisiejszy mój przepis zamieszczam na blogu nie ze względu na wygląd, a na smak. Tort wyszedł przepyszny, mój jest z dekoracją bardzo odświętną, ale dekoracja to kwestia gustu i umiejętności osoby przygotowującej takie słodkości.
Pogoda za oknem taka, że przyprawia o ból głowy, patrzę na kalendarz i coś mi się wierzyć nie chce, że mam maj. Zimno więc trzeba się rozgrzać czymś gorącym, a moim zdaniem zupa nadaje się do tego celu idealnie i dlatego dzisiaj w garnku zabulgotała zupa z kukurydzą, a na jutro w planach szczawiowa :)
Dzisiaj zamiast do ciasta rabarbar trafił do naczynia w którym piekło się mięso, wyszło bardzo smacznie choć rabarbar zbytnio nie zmienił smaku mięsa. Sosik jaki powstał w trakcie pieczenia był za to fantastyczny :)
Szpinak to taka roślina do której trzeba dorosnąć po spotkaniach w szkolnych stołówkach ( wszyscy wiemy jak to tam wygląda ), przyznaję się szczerze, że ja do niego dorosłam stosunkowo niedawno :) Prawda jest taka, że pojawił się on w moim domu za sprawą dzieci co patrzały na niego całkiem innym okiem jak jak i dzisiejsze ciasto też jest w wykonaniu mojej córci, wyszło pysznie i dlatego za jej pozwoleństwem zostawiam tutaj przepis.